sobota, 28 września 2013

Chapter five

Weszliśmy do domu i od razu rzuciło mi się w oczy pianino, które stało w salonie. Przypomniało mi się jak mama uczyła mnie gry na tym cudownym instrumencie. Uwielbiałam grać, ale przestałam, gdy mama umarła. Matt pokazał nam nasze pokoje i kazał szybko rozpakować walizki. Znam go krótko, ale mam wrażenie, że temu człowiekowi wiecznie się gdzieś spieszy. Byłam zmęczona podróżą zwłaszcza, że musiałam wytrzymać z tym dupkiem w jednym samochodzie. To nie było ani łatwe ani przyjemne. Matt oznajmił nam, że przyda nam się spacer. Więc pójdziemy we trójke zwiedzić okolice. No kurwa wspaniale. Nie marze o niczym innym tylko o tym, żeby chodzić gdzieś z nimi. Wspominałam już jak bardzo kocham swoje życie? Spacerowaliśmy już jakieś pół godziny między domkami jednorodzinnymi. Wszystkie były piękne i zadbane. Matt przez całą dotychczasową droge mówił, że to co robimy nie doprowadzi do niczego dobrego. Słyszałam to już setki razy i dalej robie swoje. Z jakiejś uliczki wyszło jakiś dwóch typów, którzy zmierzali w naszym kierunku. Nie łatwo mnie przestraszyć ale oni wyglądali naprawde groźnie. Gdy ich mijaliśmy słyszałam tylko jak jeden powiedział cicho do Justina coś w stylu "Nie myśl, że zapomnieliśmy". Justin wyglądał na lekko przerażonego tą całą sytuacją, ale próbował to ukryć. To było cholernie tajemnicze a ja z natury jestem ciekawska więc mam nadzieje, że gdy wrócimy się czegoś dowiem. Co prawda szanse, że mi coś powie są znikome ale spróbuje. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu. Byłam wyczerpana. Genialny pomysł Matta z prawie trzygodzinnym spacerem zaraz po podróży nie był najlepszy co wiedziałam od początku. Ale nawet nie miałam siły się z nim kłócić. Usłyszałam pukanie do drzwi ale nawet nie zdążyłam nic powiedzieć bo od razu zauważyłam w nich Justina. Nawet się nie zorientowałam a już stał blisko mnie co pozwoliło mi wyczuć alkohol. Ten wyjazd ma mu pomóc z tym zerwać a on jeszcze się upija. Matt będzie wniebowzięty.
-Ashley, nasz początek nie był najlepszy, więc może zaczniemy od nowa. - był niebezpiecznie blisko mnie . Chciałam go odepchnąć ale skoro jest pijany mam okazje dowiedzieć się co to za typy.
-Justin, kim byli ci kolesie, których mijaliśmy dzisiaj, wiesz tych dwóch, którzy coś do ciebie powiedzieli. Nie wyglądali zbyt przyjaźnie. - powiedziałam cicho z nadzieją w głosie. Czułam, że raczej się nie dowiem, bo widziałam, że nie zadowoliło go to pytanie, czego mogłam się spodziewać.
-To chyba nie twój interes tak? - był wkurzony, nawet więcej był wkurwiony. Wolałam już nie drążyć tematu i po prostu wyszłam z pokoju. Trzasnęłam drzwiami i zbiegłam po schodach do salonu. Usiadłam na kanapie i zaraz dołączył do mnie Matt. Czy ja nie moge być chociaż na moment sama. Jak nie Justin to Matt, lubie towarzystwo ale niekoniecznie ich. Raczej jakiś obcych ludzi na imprezie.
-Ashley, byłem dokładnie taki jak Justin teraz.- zaczął Matt. Nie mogłam sobie tego wyobrazić taki poukładany człowiek jak on miał być takim dupkiem jak Justin. Nie wydaje mi się.
-Nie wiem dlaczego tak jest, ale odpychasz od siebie ludzi. Przynajmniej mam take wrażenie. Zbudowałaś wokół siebie mur, którego za wszelką cene nie pozwalasz nikomu zburzyć. Zamknęłaś się w sobie, ale musisz mi uwierzyć, że to nie jest potrzebne. Zdaje sobie sprawe, że musiałaś mieć bardzo ważny powód. Ale musisz się chociaż postarać i dać mu szanse. - co o czym on do mnie mówi? Jaką kurwa szanse? Pozwoliłam Mattowi kontynuować
-Wydaje mi się, że on cie nie nienawidzi, po prostu wydaje mu się, że musi zgrywać twardziela. Uwierz mi też to przeżyłem. - Wydaje mi się, że Matt może mieć troche racji, w sumie też taka jestem.
-Matt, dziękuje - powiedziałam szczerze, naprawde. Otworzył mi oczy jedną rozmową, ale jednak.
-Nie ma sprawy, po to tu jestem młoda - Matt powiedział śmiejąc się. Poczochrał mi włosy i odszedł.
___________________________________________________
Przepraszam za powtórzenia i wszystkie błędy.
Szczerze to już się zastanawiałam żeby to skończyć bo mam wrażenie, że pisze sama dla siebie.
Zmieniłam nazwe na twitterze. Teraz znajdziecie mnie pod nazwą @alohaian.
Zrobiłam nowy zwiastun http://www.youtube.com/watch?v=IMMz5FUA2X8

5 komentarzy:

  1. Nie kończ tego to jest świetne!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie do początku przyciągało moją uwagę! Czekam na następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie :))))) informuj mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste! Czekam na nn! ( z niecierpliwością)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest świetny tak jak całe to opowiadanie :) czekam na nn z niecierpliwością :) pozdrawiam i życze weny przy następnyn ;* Kami

    OdpowiedzUsuń