Nadal w to nie wierze. To chyba najbardziej debilny pomysł. Przecież my się nie znosimy a mamy wyjechać razem i to w dodatku na miesiąc. To nie może być prawda. Moje życie to ciąg porażek i ciągłych upadków. Od zawsze było ciężko straciłam moją mame, jedyną osobę, która była dla mnie wszystkim. Dlatego zaczęło się to wszystko, moje złe zachowanie, narkotyki, imprezy. Ojca nigdy nie znałam bo nas zostawił. Dupek. Może dlatego tak bardzo nie znosze większości mężczyzn. Boje się, kogoś pokochać. Boje się, że ktoś też może mnie tak zranić. Pamiętam jak moja mama płakała co noc, nie radziła sobie z tym. Nie chce aby to spotkało także mnie. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku, ale natychmiast ją starłam. Nie moge. Po prostu nie moge sobie pozwolić na słabość. Od śmierci mamy obiecałam sobie, że nigdy nikt mnie nie zrani, że będe silna, dla niej. Właśnie kończyłam pakować walizki i szczerze mówiąc, to nawet troche bałam się tego wyjazdu, a raczej tego jak my ze sobą wytrzymamy. Matt jedzie z nami może to nawet lepiej, chociaż jeśli będzie miał jeszcze więcej takich "genialnych" pomysłów, to chyba podziękuje. Miałam nadzieje, że moi nowi rodzice nie pozwolą mi jechać ale gdy poznali Matta i jego dokładną historie zgodzili się myśląc, że to dobrze na mnie wpłynie. Wszyscy są głupsi niż myślałam no i naiwni. Usłyszałam dzwonek do drzwi i zwlokłam się z trudem z walizką ze schodów. Na dole zobaczyłam Matta, na szczęście bez Justina.
-Ashley, Justin czeka w samochodzie. Musimy jechać. - Matt wziął moją walizke i wyszedł z domu. Pożegnałam się z rodzicami i dołączyłam do niego. Starałam się go jeszcze przekonać, że to nic nie da i nie ma sensu tam jechać. No ale mi się nie udało. Zrezygnowana wsiadłam do samochodu i zajęłam miejsce obok Justina. Postanowiłam, że ta podróż może nawet będzie znośna, gdy nie będziemy się do siebie odzywać i po prostu nie zwracać na siebie uwagi.
-Matt, zdajesz sobie sprawe, że moge pojechać tam nawet rok, ale to nic nie da. Nie zmienie swojego życia, a tym bardziej jej nie polubie - prychnął Justin. Już mnie wkurwia a nawet nie dojechaliśmy. Zapowiada się wspaniale.
-Słuchaj, mi też się ten wyjazd nie uśmiecha bo Cie nie znosze ale musimy tu być, więc po prostu się ignorujmy. Mówiąc jaśniej zamknij się i nie odzywaj do końca jazdy. Rozumiesz? - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Wiedziałam, że go to wkurwi. Widok wkurzonego Justina to chyba jedyny plus tego wyjazdu. Przez całą droge się ignorowaliśmy i o dziwo było spokojnie. Matt powiedział nam, że dojechaliśmy, więc wybiegłam z auta jak poparzona. Wyjeliśmy walizki z bagażnika i staneliśmy we trójke przed małym domkiem. Wyglądał nawet ładnie i przytulnie. Coś mi mówiło, że ten miesiąc będzie jednym z najgorszych. Czuje, że będzie pełen zaskoczeń. Tego się najbardziej obawiam.
________________________________________________________________
Rozdział pisany na szybko i na totalnym spontanie, więc może nie być najlepszy. Przepraszam za wszystkie błędy.
Super! <3 @d0perihanna
OdpowiedzUsuńSuper rozdział a zwiastun też jet fajny tylko myślę że może przydałoby się tam trochę więcej gifów ( to są chyba gify ) ale poza tym jest wszystko super ;*
OdpowiedzUsuń