piątek, 23 sierpnia 2013

Chapter two

Od rana wszyscy w szkole gadali o jakiejś imprezie. Musze tam być a nawet nie wiem gdzie to jest. Zobaczyłam grupke jakiś chłopaków, na pewno będą coś wiedzieć. Podeszłam do nich pewnie z nadzieją, że się czegoś dowiem.
-Hej chłopcy, wiecie o jakiej imprezie wszyscy mówią? - zapytałam, starając się,  żeby mój ton brzmiał uwodzicielsko. Nie chciałam z nimi flirtować nawet mi się nie podobali. Pomyślałam, że w ten sposób szybciej się czegoś dowiem. 
-Impreza u Jasona dzisiaj o 20. - odpowiedział jeden z chłopaków, chyba kapitan szkolnej drużyny. Chociaż moge się mylić. Nie zależało mi jakoś specjalnie, aby nawiązywać w tej szkole nowe znajomości.
-Mógłbyś podać mi adres - zapytałam z nadzieją w głosie. Nie znałam dobrze miasta i żadnych klubów, więc zaczne od imprezy jakiegoś kolesia ze szkoły, którego nie znam. Co to za różnica, ważne żeby było co pić.
-Trzymaj - podał mi karteczke z adresem. Zdobyłam to czego chciałam, więc po prostu odeszłam. Nie podziękowałam mu bo to nie w moim stylu.
Dzwonek, świetnie. Z tego co wiem, mam biologie. Weszłam do odpowiedniej klasy i zajęłam miejsce w ostatnim rzędzie. Nie chciałam za bardzo rzucać się w oczy nauczycielowi, a tym bardziej uczniom. Wreszcie zobaczyłam jak jakiś facet po trzydziestce wchodzi do klasy, troche spóźniony z resztą. Lekcja strasznie mi się dłużyła. Miałam dosyć nudnej gadki nauczyciela. Nigdy nie lubiłam biologi. Kiedy zadzwonił, wyczekiwany przeze mnie dzwonek na przerwe, szybko ruszyłam w kierunku drzwi. 
- Ashley, mogłbym z Tobą porozmawiać - Poważnie? Byłam zmuszona słuchać tego nudziarza całą lekcje  i jeszcze po niej? Kocham swoje życie. Niechętnie podeszłam do jego biurka.
-Słucham, co jest tak ważne, że musi rozmawiać pan ze mną o tym na przerwie? - zapytałam z irytacją w moim głosie. Wkurwił mnie tym, że zabiera mi czas wolny i nie będe tego ukrywać, tylko dlatego, że jest nauczycielem.
-Wiem o twojej przeszłości, o tym, gdzie spędziłaś ostatni czas, ale mam nadzieję, że to Cię czegoś nauczyło i się zmieniłaś - Ta, zmieniłam i to bardzo, ale chyba nie do końca o taką przemiane mu chodzi. No cóż bardzo mi przykro. Nie będe zgrywać miłej i przyjaznej bo on mnie o to prosi. Nigdy.
-Tak, jasne. Jeśli to wszystko to ja już pójde. -odpowiedziałam mu szybko i wyszłam z klasy. Nie chciałam już patrzeć na tego upierdliwego nauczyciela. 
-Hej - usłyszałam jakiś głos, który chyba skierowany był do mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam tego typa z wczoraj. Kurwa. Wiem, że chodzimy do tej samej szkoły, ale miałam cichą nadzieje, że nie spotkamy się ponownie. Nie odpowiadając mu poszłam w swoją strone, ale zauważyłam, że za mną pobiegł. Nie dość, że uważa się za niewiadomo kogo to jeszcze jest namolny. Działa mi na nerwy.
- Idziesz na impreze do Jamesa? - zapytał, a ja zauważyłam, że wpatruje się we mnie takim samym spojrzeniem, jak wczoraj.
-Tak, ide. - Wiedziałam, że nie da za wygraną, więc dla świętego spokoju postanowiłam mu szybko odpowiedzieć. 
-To na pewno się zobaczymy. - powiedział, a łobuzerski uśmiech wkradł się na jego usta. Myśli, że jak się do mnie ładnie uśmiechnie to wskocze mu do łóżka? Może jestem suką ale nie dziwką. 
-Mam nadzieje, że nie. - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem i odeszłam od niego. Przebywanie w jego towarzystwie to ostatnie, o czym marzyłam. Na tej imprezie ma być ponad pół szkoły, z tego co wiem, więc ide tam z nadzieją, że go nie spotkam. 
***
Weszłam do domu Jasona, przywitała mnie głośna muzyka i masa spoconych ciał. Od razu wyczułam papierosy i alkohol. Po wystroju domu wywnioskowałam, że jego starzy są dosyć bogaci. Weszłam do salonu i zauważyłam barek. Tak, tego mi teraz trzeba. Szybko podeszłam do barku i nalałam sobie piwa. Niezbyt mocne, ale od czegoś musze zacząć. Poza tym nie moge się za bardzo upić, bo obiecałam to mojej nowej matce. Wydaje się być miła, więc na razie postaram się nie przychodzić do domu pijana. Minęło troche czasu, wypiłam kilka piw, ale na szczęście nie czułam działania alkoholu. Co ważniejsze do tej pory nie widziałam nigdzie tego kolesia ze szkoły. Wszyscy się bawili i pili, ogólnie impreza nie była taka zła. Ale nagle usłyszałam dźwięk zbliżającego się radiowozu. Na pewno sąsiedzi zawiadomili policje. Kurwa. Szybko wybiegłam z domu jak reszta imprezowiczów. Byłam tak zdenerwowana, że po prostu biegłam przed siebie. Poczułam jak ktoś wciąga mnie w jakąś ciemną uliczke. Super jeszcze brakowało mi jakiegoś psychopaty gwałciciela. 
- Znowu się spotykamy Ashley. - poznałam ten głos. To ten typ ze szkoły. Znowu zauważyłam ten jego łobuzerski uśmiech. Tylko skąd on znał moje imie?
-Tak, niestety. - warkęłam. Nie chciałam go widzieć. Tym bardziej z nim rozmawiać. 
- Chodź, odwioze Cie. - powiedział przelotnie i zaraz po tym poszedł w kierunku jakiegoś samochodu. No chyba się kurwa przesłyszałam. W ogóle go nie znam. Nie znosze go i mam z nim jechać w samochodzie. Marze o tym. 
-Nawet nie wiem, jak masz na imie i mam z Tobą jechać? - powiedziałam zdenerwowana, wyrzucając ręce w powietrze. Coraz bardziej mnie wkurzał.
- Jestem Justin, a teraz wsiadaj - słyszałam, że też był wkurzony. Dobra, nie miałam już dzisiaj siły na kłótnie. Poza tym nie chce mi się iść pieszo to jakieś pół godziny drogi, ale zawsze coś. Wsiadłam szybko do samochodu i zauważyłam, że Justin robi to samo. Odpalił silnik i wyruszyliśmy było późno więc drogi były w miare puste. Cały czas panowała cisza. Nie chciałam jej przerywać, bo nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Wreszcie dotarliśmy. Mój dom. Podziękowałabym mu, ale już wcześniej wspomniałam, że nie mam tego w zwyczaju. Szybkim ruchem otworzyłam drzwi i już chciałam wyjść z samochodu, ale poczułam, że Justin łapie mnie za ręke. 
-Co jest? - warknęłam. O co mu znowu chodzi do cholery? Odwiózł mnie. Okej. Teraz może dać mi spokój. 
- Chyba należą mi się jakieś podziękowania - Ta jasne, co jeszcze? Widać, że mnie nie znał. Ode mnie oczekiwać jakiś podziękowań? Nigdy.
-Posłuchaj, ja nigdy za nic nie dziękuje - powiedziałam, po czym wyrwałam ręke z jego uścisku i wyszłam z samochodu zatrzaskując drzwi. Jedyne o czym marzyłam to sen. Jutro znowu musze wrócić do szkoły. Wciąż się łudze, że go nie spotkam, ale ostatnio los mi nie sprzyja, więc przygotuje się na najgorsze. 
______________________________________________
Wiem, że spieprzyłam rozdział, ale nie miałam na niego pomysłu. Miał być rano, ale nie mogłam zabrać się za pisanie. Przepraszam. Trzecie, będzie lepszy i troche więcej się w nim wydarzy. Bardzo Was prosze komentujcie, musze wiedzieć, że mam dla kogo pisać. Dziękuje. 

4 komentarze:

  1. nie spieprzyłaś :D jest super @cojawera

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co mam nadzieje że odbierzesz to jako komplement: Ja głównie czytam bromance i żadko który romance(czyli hetero) mnie interesuje(ale są takie)...ale to opowiadanie choć hetero jest według mnie genialne :P <333 czekam na następny bo jest coraz ciekawiej :)) Zapraszam do mnie http://domipiotrowicztrzeciblogo1d.blogspot.com/ <3 liczę na szczery komentarz i mam nadzieje że ci się spodoba :)) - @domipiotrowicz0

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie się zapowiada! Trzymaj tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń