wtorek, 20 sierpnia 2013

Chapter one

Moja przeszłość nie jest najlepsza. Siedziałam troche w poprawczaku, ale trafiłam tam tylko po to żeby chronić swojego chłopaka, który z resztą i tak potem mnie olał. Może i jestem młoda, ale życie wystarczająco skopało mi dupe. Nauczyłam się, że nie moge ufać nikomu. Po moim wyjściu zostałam adoptowana. Nowe miasto, nowa bogata rodzinka, nowa szkoła i nowi ludzie. A teraz spójrzmy na to moim punktem widzenia. Nowe imprezy, kasa na narkotyki. Tak, ta wizja jest znacznie ciekawsza. Podczas pobytu w poprawczaku zmieniłam się o 180 stopni. Kiedyś byłam zupełnie inna. Teraz liczą się tylko imprezy, narkotyki i alkohol. Zobaczymy jak potrafie zabalować w Nowym Jorku.
***
Dzwonek na lekcje. Mój pierwszy dzień, a ja już się spóźnie. W sumie, mam to w dupie. Mijałam mase nastolatków, którzy biegali we wszystkie strony. Po jakiejś minucie wszyscy byli już w swoich klasach. Tak, wszyscy oprócz mnie. Szłam spokojnie korytarzem, wokół mnie mnóstwo szafek, ale ja nadal nie mogłam znaleźć swojej. Dotarłam do końca korytarza i wreszcie znalazłam. Wpakowałam do niej kilka książek. Zatrzasnęłam ją i już chciałam odejść, ale gdy się odwróciłam, zauważyłam jakiegoś chłopaka. W miare wysoki, brązowe postawione włosy, wyglądał jak typowy frajer wyrywający laski jedna za drugą. Jego karmelowe tęczówki wpatrywały się we mnie, musze przyznać, że wyglądał jak jakiś psychiczny pedofil, który właśnie trafił na ośmioletnią, bezbronną dziewczynke. Przykro mi to nie ja. 
-Masz jakiś problem czy gapisz się tak, bo nie masz nic innego do roboty? - warknęłam z irytacją w głosie. Zauważyłam jak jego ciało się napina i szczerze to wyglądał na lekko wkurwionego. No cóż.
-Chyba jesteś tu nowa, więc nie wiesz kim jestem - powiedział stanowczo. I co mam się go teraz bać? Spotkałam się już z gorszymi typami. Więc on nie robi na mnie najmniejszego wrażenia.
-W takim razie może mnie oświecisz? - uśmiechnęłam się sztucznie, co jeszcze bardziej go wkurwiło. Jestem w tej szkole może z 20 minut, a już zamiast siedzieć w klasie na jakiejś nudnej lekcji, wkurwiam jakiegoś typa, który uważa się za groźnego. Niezły początek. Coś mi mówi, że pokocham tą szkołę, jak tak dalej pójdzie. 
-Jestem kimś, kogo ludzie raczej wolą unikać skarbie - wyszeptał mi do ucha, na co lekko się wzdrygnęłam.
-No to coś nas łączy, skarbie - odpowiedziałam, akcentując ostatnie słowo, po czym odeszłam od niego. Zerknęłam na swój nowy plan lekcji i zobaczyłam, że teraz mam angielski. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że do końca lekcji zostało jakieś 20 minut. Cóż nie opłaca mi się iść na tą lekcje, przynajmniej ominie mnie nudna gadka nauczyciela i krzywe spojrzenia uczniów, co było nieuniknione bo w końcu jestem "tą nową". Postanowiłam, że wykorzystam wolny czas i pozwiedzam szkołe, musze się orientować co, gdzie i jak. Wszyscy są w klasach więc nikt nie będzie mi przynajmniej przeszkadzał. Sądząc po scenie z nieznajomym typem, raczej szybko się tu zaaklimatyzuje. Najgorsze jest to, że jestem na niego skazana. Mam tylko nadzieje, że nie chodzimy razem na żadną lekcje, bo tego bym nie zniosła. Nie polubiłam go i nie mam zamiaru tego ukrywać.
_________________________________
Pierwszy rozdział nowego opowiadania za nami. Troche nudny wiem, ale zastosowałam się do udzielonych mi wskazówek i troche zmieniłam swój styl pisania, mam nadzieje, że na lepsze. Oby to opowiadanie poszło mi jakoś lepiej niż poprzednie. Jeśli ktoś chce być informowany, chyba wie co ma robić

4 komentarze: